piątek, 22 sierpnia 2014

Don't Fear Shadows - Rozdzał I

Dla Gabi z podziękowaniem za wsparcie.                                                                  
                                                                                                           
                                                                                                          , Nie bój się cieni. 
                                                                                One świad­czą o tym, że gdzieś znaj­du­je się światło.'
                                                                                                             - Oscar Wilde


                                                  ROZDZIAŁ I


Elena Gilbert powoli zaczęła przecierać oczy i przeciągać się na łóżku. Za oknem dopiero zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki świtu,ale dziewczyna nie miała już ochoty na sen. Sięgnęła dłonią na półkę leżącą obok łóżka i zdjęła z niej gruby notes w zielonej oprawie. Powolnym ruchem przekręciła zapisane kartki,a kiedy wreszcie natrafiła na czystą stronę bez większych ogródek zaczęła pisać.


                                                                                                                                        2 września
Drogi Pamiętniku,

Właśnie się obudziłam, jest dokładnie 4:32, pierwszy dzień nowego roku szkolnego. Dopiero wczoraj wróciłam ze słonecznej Kalifornii, która wierz mi lub nie, wcale nie była taka słoneczna. Spędziłam tam całe wakacje, a doczekałam się zaledwie siedmiu, być może ośmiu słonecznych dni. Co było jednoznaczne z porzuceniem nadziei o pięknej opaleniźnie, zimnych sorbetach i nocnych imprezach. Szczerze mówiąc nie było tam ani trochę przyjemnie, już po pierwszym tygodniu miałam ochotę spakować swoje rzeczy i wrócić autem Jenny do Mistic Falls. Całe dwa miesiące spędziłam w jednym z letniskowych domków, które Jenna wynajęła na nasz pobyt razem ze swoim narzeczonym. Na całe szczęście wyposażenie lokum obejmowało telewizor, ale przez jego ograniczoną liczbę kanałów byłam zdana na babcine telenowele. Przez dwa miesiące dowiedziałam się jak samotnie wychować czwórkę dzieci, co zrobić gdy twoja przyjaciółka prześpi się z twoim ex chłopakiem i jak skutecznie zatrzeć ślady po dokonanym morderstwie. Może i brzmi to dość imponująco, ale w praktyce okazuje się to  niezmiernie nudne. Czasami, aby dać myślom chwilę wytchnienia dzwoniłam do Bonnie, albo pisałam z Mattem. Ich wakacje w porównaniu z moimi brzmiały imponująco: Matt razem ze swoją nową dziewczyną Daviną bawił się w najlepsze w Los Angeles, a Bonnie podróżowała z kuzynami jachtem przez Morze Śródziemne . Ja natomiast nie ruszyłam się dalej niż do sklepu spożywczego położonego kilometr dalej od mieszkania. Miałam wielką ochotę wskoczyć w samolot i dołączyć do przyjaciółki na którymś z portów, ale wiedziałam, że to zepsuło by pobyt pozostałym. Jeremy wreszcie zaklimatyzował się w jakimś nowym miejscu i poznał kilku nowych kumpli, którzy w gruncie rzeczy wydawali się być całkiem w porządku, a Jenna i Alaric wreszcie mieli trochę czasu dla siebie. Nie musieli niańczyć Jeremiego, ani przejmować się moimi późnymi powrotami do domu. Nie chciałam im tego odbierać, ale była jeszcze jedna rzecz, która doskwierała mi bardziej niż nuda, to tęsknota. Jenna zabrała mi telefon w przekonaniu, że to pomoże mi lepiej wypocząć i tylko czasami pozwalała  skorzystać ze swojego, ale wciąż podkreślała, że mogę rozmawiać wyłącznie z przyjaciółmi, przez co byłam zupełnie odcięta od Stefana. Często zastanawiałam się czemu ciotka tak chłodno odnosiła się do mojego chłopaka, zawsze był elegancki, grzeczny, romantyczny. Kiedy próbowałam o to delikatnie  zapytać celowo zmieniała temat, albo używała jednej ze swoich licznych wymówek. Co raz częściej zadaję sobie pytanie ,Co by było gdybym wyjawiła Jennie kim naprawdę jest Stefano Salvatore? '  a może raczej czym..

- Eleno jeszcze chwila i spóźnisz się do szkoły- głos Jenny dobiegający z kuchni przerwał dziewczynie pisanie i sprowadził ją na ziemię.
Brunetka wsunęła pamiętnik pod materac i szybko zeskoczyła z łóżka, ruszyła do łazienki, wzięła szybki prysznic, przeczesała włosy, umyła zęby i ubrała się w białe, lniane szorty i granatowy top. Zbiegła na dół, ucałowała ciocię, przywitała Ricka i już miała wymyślić jakąś wymówkę, dlaczego po raz kolejny pójdzie do szkoły bez śniadania, kiedy nagle uświadomiła sobie, że jeszcze nigdy nie usprawiedliwiała się przed Jenną. Do tej pory każdego roku śniadania jadła wspólnie z rodzicami i bratem, doskonale pamiętała ten chaos i wyścigi do wspólnej łazienki, poszukiwania dokumentów bez których tata nigdy nie ruszał się do pracy, albo kluczyków od samochodu mamy, którym zawsze podwoziła nas do szkoły zgarniając przy tym po drodze wszystkich naszych przyjaciół...
- Elena? Elena! Wszystko w porządku? - zapytał Rick widząc zmieszanie na twarzy brunetki.
- Absolutnie.Wszystko jest świetnie, ale mam przeczucie, że nie zdążę dotrzeć do szkoły na czas, dlatego odpuszczę sobie śniadanie
- Ależ Eleno - Jenna standardowo próbowała zgrywać nadopiekuńczą ciocię,ale tym razem nastolatka postanowiła darować sobie jeden z jej wykładów - Mówiąc o spóźnieniach gdzie Jeremy? 
- Och po podróży jest bardzo zmęczony, dlatego nie pójdzie w tym tygodniu do szkoły - kobieta wyglądała na zatroskaną.
- W tym tygodniu?! Jenna rozumiem, że się o niego troszczysz, ale opuszczanie szkoły nie jest metodą na unicestwienie jego problemów - Elena była bardzo przejęta i natychmiast dała wciągnąć się w dyskusję.
- To twój brat  i to naprawdę ciężki rok,wiele przeszedł.. - do rozmowy wtrącił się Rick.
- Jak my wszyscy, ale myślałam, że w kwestii obowiązków każdy ma taką samą działkę.
 Dziewczyna nie miała już siły wysłuchiwać ciotki. Zabrała torbę i błyskawicznie wyszła z mieszkania, natychmiast zauważyła na podjeździe czarne audi A4. Momentalnie doznała uczucia euforii, a jej serce zaczęło bić tysiąc razy szybciej. W mgnieniu oka zapomniała o całej sprawie z ciotką, otworzyła drzwi do auta, wsunęła się na miejsce pasażera i zanim chłopak zdążył cokolwiek powiedzieć Elena przyciągnęła z pasją jego usta do swoich. Mężczyzna nie pozostawał dłużny, momentalnie pogłębił pocałunek i z pasją oddawał wszystkie pozostałe. W pewnym momencie odsunęli się od siebie ciężko dysząc. Salvatore ruszył spod domu Eleny, a droga do szkoły okazała się na tyle długa, że brunetka zdążyła opowiedzieć o całym dwumiesięcznym pobycie w Kalifornii i streścić dziesięć odcinków telenoweli pt ,Prawo Pożądania', co wywołało u mężczyzny nagły,histeryczny napad śmiechu. Kiedy wreszcie znaleźli się na parkingu dziewczyna wśród tłumu pierwszoroczniaków z łatwością odnalazła Bonnie ubraną w neonową, limonkową koszulkę i Matta, który standardowo miał na sobie sportowy strój. Nastolatka cmoknęła w policzek Stefana i powiedziała, że już za dwie godziny spotkają się na wstępie do ekonomii. Zamknęła za sobą drzwi od samochodu i szybko ruszyła w kierunku przyjaciół.
- Tak się za wami stęskniłam - powiedziała rzucając im się na szyję.
- My za tobą podobnie - odpowiedzieli zgodnie.
- Gdzie Davina? - zapytała zaciekawiona Elena.
- Och, ona nie chodzi tutaj do szkoły. Pochodzi z Nowego Orleanu i postanowiła że tam spędzi swój ostatni rok. - oznajmił Matt.
- Ale studia zamierzacie rozpocząć razem? - tym razem to Bonnie była rządna informacji.
- Tak, ocz.. - Matt nie zdążył dokończyć, ponieważ na parking ,,wpełznął'' czarny jaguar XF, który wzbudził nie mały zachwyt uczniów, tym samym zdobywając sobie nr.1 w temacie dnia wszystkich licealistów.  Elenę o wiele bardziej zainteresowało miejsce pasażera niż auto warte 150 000 tysięcy. Pasażerką była niejaka Caroline Forbes, była przyjaciółka, dziś największy i jedyny wróg.
- No,no,no bardziej od samochodu w którym wozi się nasza królowa dziwi mnie jej facet..- Bonnie nie mogła powstrzymać się od komentarza, a Elena tak bardzo przejęła się Caroline, że nawet nie zwróciła uwagi na kierowcę z którym Forbes łączyła usta w namiętnym pocałunku. Facet był znacznie wyższy od Stefana,czy Matta, był krótko obciętym, nieziemsko przystojnym brunetem, ze śladem zarostu. Brunetka bacznie badała go wzrokiem, ale nagle blondynka wysiadła z auta, zatrzasnęła drzwi, poprawiła swoja zwiewną, malinową sukienkę i ruszyła prosto w ich kierunku. Kim był ten mężczyzna? Co on takiego widzi w Caroline? Czy tę dziewczynę w ogóle można pokochać? Z zamyślenia wyrwała ją Bonnie, która mocnym szturchnięciem oznajmiła jej, że czas odbyć zapewne nie specjalnie miłą rozmowę.
- Witaj Bonnie, witaj Matt.. witaj Eleno - przywitała się z uśmiechem na twarzy.
- Cześć Caroline - odpowiedzieli wspólnie zduszonym głosem.
- Oj nie bądźcie tacy jest pierwszy dzień szkoły, a dokładniej pierwszy dzień naszej ostatniej klasy. Musimy to wykorzystać i na całe szczęście od dzisiaj będziemy mogli widywać się codziennie, jadać wspólnie lunch, odrabiać lekcje, siedzieć razem w klasie. O mój Boziu, o mało bym zapomniała, Eleno siedzisz ze mną na literaturze współczesnej- Caroline wciąż mówiła jak nakręcona, a trójka przyjaciół wciąż nie mogła uwierzyć w to co słyszy.
- Czekaj czy ty właśnie powiedziałaś,że chcesz ze mną siedzieć? - zapytała zszokowana Elena
- A co w tym dziwnego? Kiedyś z Bonnie walczyliśmy o ciebie, zazwyczaj ona wygrywała, ale w tym roku tak łatwo się nie poddam.- powiedziała Care zawadiacko mrugając w kierunku mulatki.
- Caroline jeśli chcesz nas skłócić.. - zaczęła Bon.
- Oczywiście,że nie chcę,jesteście moimi przyjaciółmi.Nigdy bym tego nie zrobiła,jasne? - zapytała ze skruszoną miną.
-Care co się z tobą dzieje.Jesteś jakaś inna.. - powiedział Matt
-Zamiast ,inna' użyłabym ,szaleńczo zakochana'.- powiedziała z entuzjazmem.   
- A więc kto jest tym szczęściarzem? - z zaciekawieniem zapytała Elena
- Ten szczęściarz to Klaus. Klaus Mikaelson.


                                                          ***


Przepraszam, że rozdział dodaję z lekkim poślizgiem, ale chciałam go naprawdę dobrze przemyśleć. Mam nadzieję, że spodobał wam się i pozostawicie po sobie komentarz :) Piszcie także, czy taka długość jest dla was odpowiednia, jeśli nie zawsze mogę ją zmodyfikować. Jeszcze raz chciałam podziękować za wszystkie ciepłe słowa i słuszne uwagi pod prologiem. To dla mnie bardzo wiele znaczy. Co do posta to daję sobie dziesięć dni na napisanie kolejnego rozdziału i tym razem postaram się dotrzymać terminu. Jeśli chcecie, abym wpadła na waszego bloga po prostu zostawcie link w komentarzu, w wolnej chwili na pewno zajrzę.

                                                                                                                                              Kisses
                                                                                                                                                 -J
                                                      

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Prolog


Każdy z nas ma anioła, opiekuna, który czuwa nad nami przez cały czas. Nie wiemy kiedy pojawia się w naszym życiu, gdzie przebywa,ani jaką formę przyjmuje. Jednego dnia widzimy go jako opuszczonego starca, który wyciąga do nas rękę. Następnego jako małą dziewczynkę, która pomaga nam nieść zakupy. Czasami pozory mogą cię zwieść, możesz myśleć, że twój opiekun wziął sobie wolne i wyjechał na Hawaje, ale mylisz się, zaprzeczasz, po raz kolejny pozwalasz się zwieść mylnym pozorom.Opiekunowie mogą być brutalni, mogą mieć w sobie smoczy ogień i pajęczy jad. Nie są z nami po to, aby walczyć, ale po to by szeptać z sercem, wskazywać drogę, czuwać nad naszym sumieniem. Możesz zaprzeczać ich istnieniu, każdego dnia przekonywać się, że to nie jest prawdziwe, nie może być. Zawsze twardo stąpasz po ziemii, pewne rzeczy dawno upchnąłeś między bajki, ale pewnego dnia jeden z nich pojawi się na twojej drodze, a ty będziesz na to gotowy. Pomoże ci wstać po upadku, będzie przemawiał do twojego serca każdą napotkaną osobą w każdym kolejnym momencie, pomoże ci walczyć, wygrać wojnę, którą toczysz ze sobą przez całe życie. Zadajesz sobie pytania i oczekujesz odpowiedzi. Kto decyduje o tym dlaczego żyjemy i dlaczego umieramy osądzani? Kto spętał nas łańcuchami i kto ma klucze by nas uwolnić? To ty. To ty decydujesz czego chcesz i w co wierzysz, ty dokonujesz wyborów, ty wpływasz na innych swoim postępowaniem i tylko ty możesz zdecydować w jaki sposób zostaniesz oceniony przez innych i przez samego siebie, a na końcu tej drogi odnajdziesz spokój,szczęście, które wypełni twoją duszę i światło, które spęta wszystkie mroczne cienie, uzyskasz też odpowiedzi. Jeśli dobrze wybierzesz, jeśli szczerze zaufasz zostaniesz wynagrodzony. Pamiętaj,jeśli ...


Na razie to tylko prolog :) Pierwszy rozdział powinien pojawić się do środy w przyszłym tygodniu.Mam nadzieję,że choć trochę zaciekawił was wstęp do mojej historii.Zapraszam do komentowania,tym bardziej,jeśli macie jakieś zastrzerzenia.Piszę od niedawna,więc niezdziwyłyby mnie liczne błędy,których oczywiście postaram się uniknąć.Co do rozdziałów to będą one zdecydowanie dłuższe niż prolog i myślę,że również ciekawsze.Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie i zapraszam do komentowania :)