Dla Gabi z podziękowaniem za wsparcie.
, Nie bój się cieni.
One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.'
- Oscar Wilde
ROZDZIAŁ I
Elena
Gilbert powoli zaczęła przecierać oczy i przeciągać się na łóżku. Za
oknem dopiero zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki świtu,ale dziewczyna
nie miała już ochoty na sen. Sięgnęła dłonią na półkę leżącą obok łóżka i
zdjęła z niej gruby notes w zielonej oprawie. Powolnym ruchem
przekręciła zapisane kartki,a kiedy wreszcie natrafiła na czystą stronę
bez większych ogródek zaczęła pisać.
2 września
Drogi Pamiętniku,
Właśnie
się obudziłam, jest dokładnie 4:32, pierwszy dzień nowego roku
szkolnego. Dopiero wczoraj wróciłam ze słonecznej Kalifornii, która
wierz mi lub nie, wcale nie była taka słoneczna. Spędziłam tam całe
wakacje, a doczekałam się zaledwie siedmiu, być może ośmiu słonecznych
dni. Co było jednoznaczne z porzuceniem nadziei o pięknej opaleniźnie,
zimnych sorbetach i nocnych imprezach. Szczerze mówiąc nie było tam ani
trochę przyjemnie, już po pierwszym tygodniu miałam ochotę spakować
swoje rzeczy i wrócić autem Jenny do Mistic Falls. Całe dwa miesiące
spędziłam w jednym z letniskowych domków, które Jenna wynajęła na nasz
pobyt razem ze swoim narzeczonym. Na całe szczęście wyposażenie lokum
obejmowało telewizor, ale przez jego ograniczoną liczbę kanałów byłam
zdana na babcine telenowele. Przez dwa miesiące dowiedziałam się jak
samotnie wychować czwórkę dzieci, co zrobić gdy twoja przyjaciółka
prześpi się z twoim ex chłopakiem i jak skutecznie zatrzeć ślady po
dokonanym morderstwie. Może i brzmi to dość imponująco, ale w praktyce
okazuje się to niezmiernie nudne. Czasami, aby dać myślom chwilę
wytchnienia dzwoniłam do Bonnie, albo pisałam z Mattem. Ich wakacje w
porównaniu z moimi brzmiały imponująco: Matt razem ze swoją nową
dziewczyną Daviną bawił się w najlepsze w Los Angeles, a Bonnie
podróżowała z kuzynami jachtem przez Morze Śródziemne . Ja natomiast nie
ruszyłam się dalej niż do sklepu spożywczego położonego kilometr dalej
od mieszkania. Miałam wielką ochotę wskoczyć w samolot i dołączyć do
przyjaciółki na którymś z portów, ale wiedziałam, że to zepsuło by pobyt
pozostałym. Jeremy wreszcie zaklimatyzował się w jakimś nowym miejscu i
poznał kilku nowych kumpli, którzy w gruncie rzeczy wydawali się być
całkiem w porządku, a Jenna i Alaric wreszcie mieli trochę czasu dla
siebie. Nie musieli niańczyć Jeremiego, ani przejmować się moimi późnymi
powrotami do domu. Nie chciałam im tego odbierać, ale była jeszcze
jedna rzecz, która doskwierała mi bardziej niż nuda, to tęsknota. Jenna
zabrała mi telefon w przekonaniu, że to pomoże mi lepiej wypocząć i
tylko czasami pozwalała skorzystać ze swojego, ale wciąż podkreślała,
że mogę rozmawiać wyłącznie z przyjaciółmi, przez co byłam zupełnie
odcięta od Stefana. Często zastanawiałam się czemu ciotka tak chłodno
odnosiła się do mojego chłopaka, zawsze był elegancki, grzeczny,
romantyczny. Kiedy próbowałam o to delikatnie zapytać celowo zmieniała
temat, albo używała jednej ze swoich licznych wymówek. Co raz częściej
zadaję sobie pytanie ,Co by było gdybym wyjawiła Jennie kim naprawdę jest Stefano Salvatore? ' a może raczej czym..
-
Eleno jeszcze chwila i spóźnisz się do szkoły- głos Jenny dobiegający z
kuchni przerwał dziewczynie pisanie i sprowadził ją na ziemię.
Brunetka wsunęła pamiętnik pod materac i szybko zeskoczyła z łóżka, ruszyła do łazienki, wzięła szybki prysznic, przeczesała włosy, umyła
zęby i ubrała się w białe, lniane szorty i granatowy top. Zbiegła na dół,
ucałowała ciocię, przywitała Ricka i już miała wymyślić jakąś wymówkę,
dlaczego po raz kolejny pójdzie do szkoły bez śniadania, kiedy nagle
uświadomiła sobie, że jeszcze nigdy nie usprawiedliwiała się przed
Jenną. Do tej pory każdego roku śniadania jadła wspólnie z rodzicami i
bratem, doskonale pamiętała ten chaos i wyścigi do wspólnej łazienki,
poszukiwania dokumentów bez których tata nigdy nie ruszał się do pracy,
albo kluczyków od samochodu mamy, którym zawsze podwoziła nas do szkoły
zgarniając przy tym po drodze wszystkich naszych przyjaciół...
- Elena? Elena! Wszystko w porządku? - zapytał Rick widząc zmieszanie na twarzy brunetki.
-
Absolutnie.Wszystko jest świetnie, ale mam przeczucie, że nie zdążę
dotrzeć do szkoły na czas, dlatego odpuszczę sobie śniadanie
-
Ależ Eleno - Jenna standardowo próbowała zgrywać nadopiekuńczą
ciocię,ale tym razem nastolatka postanowiła darować sobie jeden z jej
wykładów - Mówiąc o spóźnieniach gdzie Jeremy?
- Och po podróży jest bardzo zmęczony, dlatego nie pójdzie w tym tygodniu do szkoły - kobieta wyglądała na zatroskaną.
-
W tym tygodniu?! Jenna rozumiem, że się o niego troszczysz, ale
opuszczanie szkoły nie jest metodą na unicestwienie jego problemów -
Elena była bardzo przejęta i natychmiast dała wciągnąć się w dyskusję.
- To twój brat i to naprawdę ciężki rok,wiele przeszedł.. - do rozmowy wtrącił się Rick.
- Jak my wszyscy, ale myślałam, że w kwestii obowiązków każdy ma taką samą działkę.
Dziewczyna
nie miała już siły wysłuchiwać ciotki. Zabrała torbę i błyskawicznie
wyszła z mieszkania, natychmiast zauważyła na podjeździe czarne audi A4. Momentalnie doznała uczucia euforii, a jej serce zaczęło bić
tysiąc razy szybciej. W mgnieniu oka zapomniała o całej sprawie z
ciotką, otworzyła drzwi do auta, wsunęła się na miejsce pasażera i zanim
chłopak zdążył cokolwiek powiedzieć Elena przyciągnęła z pasją jego
usta do swoich. Mężczyzna nie pozostawał dłużny, momentalnie
pogłębił pocałunek i z pasją oddawał wszystkie pozostałe. W pewnym momencie
odsunęli się od siebie ciężko dysząc. Salvatore ruszył spod domu
Eleny, a droga do szkoły okazała się na tyle długa, że brunetka zdążyła
opowiedzieć o całym dwumiesięcznym pobycie w Kalifornii i streścić
dziesięć odcinków telenoweli pt ,Prawo Pożądania', co wywołało u
mężczyzny nagły,histeryczny napad śmiechu. Kiedy wreszcie znaleźli się
na parkingu dziewczyna wśród tłumu pierwszoroczniaków z łatwością
odnalazła Bonnie ubraną w neonową, limonkową koszulkę i Matta, który
standardowo miał na sobie sportowy strój. Nastolatka cmoknęła w policzek
Stefana i powiedziała, że już za dwie godziny spotkają się na wstępie
do ekonomii. Zamknęła za sobą drzwi od samochodu i szybko ruszyła w
kierunku przyjaciół.
- Tak się za wami stęskniłam - powiedziała rzucając im się na szyję.
- My za tobą podobnie - odpowiedzieli zgodnie.
- Gdzie Davina? - zapytała zaciekawiona Elena.
- Och, ona nie chodzi tutaj do szkoły. Pochodzi z Nowego Orleanu i postanowiła że tam spędzi swój ostatni rok. - oznajmił Matt.
- Ale studia zamierzacie rozpocząć razem? - tym razem to Bonnie była rządna informacji.
-
Tak, ocz.. - Matt nie zdążył dokończyć, ponieważ na parking ,,wpełznął'' czarny jaguar XF, który wzbudził nie mały zachwyt uczniów, tym samym
zdobywając sobie nr.1 w temacie dnia wszystkich licealistów. Elenę o wiele
bardziej zainteresowało miejsce pasażera niż auto warte 150 000 tysięcy.
Pasażerką była niejaka Caroline Forbes, była przyjaciółka, dziś
największy i jedyny wróg.
-
No,no,no bardziej od samochodu w którym wozi się nasza królowa dziwi
mnie jej facet..- Bonnie nie mogła powstrzymać się od komentarza, a
Elena tak bardzo przejęła się Caroline, że nawet nie zwróciła uwagi na
kierowcę z którym Forbes łączyła usta w namiętnym pocałunku. Facet był
znacznie wyższy od Stefana,czy Matta, był krótko obciętym, nieziemsko
przystojnym brunetem, ze śladem zarostu. Brunetka bacznie badała go
wzrokiem, ale nagle blondynka wysiadła z auta, zatrzasnęła drzwi,
poprawiła swoja zwiewną, malinową sukienkę i ruszyła prosto w ich
kierunku. Kim był ten mężczyzna? Co on takiego widzi w Caroline? Czy tę
dziewczynę w ogóle można pokochać? Z zamyślenia wyrwała ją Bonnie, która
mocnym szturchnięciem oznajmiła jej, że czas odbyć zapewne nie
specjalnie miłą rozmowę.
- Witaj Bonnie, witaj Matt.. witaj Eleno - przywitała się z uśmiechem na twarzy.
- Cześć Caroline - odpowiedzieli wspólnie zduszonym głosem.
-
Oj nie bądźcie tacy jest pierwszy dzień szkoły, a dokładniej pierwszy
dzień naszej ostatniej klasy. Musimy to wykorzystać i na całe szczęście
od dzisiaj będziemy mogli widywać się codziennie, jadać wspólnie lunch,
odrabiać lekcje, siedzieć razem w klasie. O mój Boziu, o mało bym zapomniała, Eleno siedzisz ze mną na literaturze współczesnej- Caroline
wciąż mówiła jak nakręcona, a trójka przyjaciół wciąż nie mogła uwierzyć
w to co słyszy.
- Czekaj czy ty właśnie powiedziałaś,że chcesz ze mną siedzieć? - zapytała zszokowana Elena
-
A co w tym dziwnego? Kiedyś z Bonnie walczyliśmy o ciebie, zazwyczaj
ona wygrywała, ale w tym roku tak łatwo się nie poddam.- powiedziała Care
zawadiacko mrugając w kierunku mulatki.
- Caroline jeśli chcesz nas skłócić.. - zaczęła Bon.
- Oczywiście,że nie chcę,jesteście moimi przyjaciółmi.Nigdy bym tego nie zrobiła,jasne? - zapytała ze skruszoną miną.
-Care co się z tobą dzieje.Jesteś jakaś inna.. - powiedział Matt
-Zamiast ,inna' użyłabym ,szaleńczo zakochana'.- powiedziała z entuzjazmem.
- A więc kto jest tym szczęściarzem? - z zaciekawieniem zapytała Elena
- A więc kto jest tym szczęściarzem? - z zaciekawieniem zapytała Elena
- Ten szczęściarz to Klaus. Klaus Mikaelson.
***
Przepraszam, że rozdział dodaję z lekkim
poślizgiem, ale chciałam go naprawdę dobrze przemyśleć. Mam nadzieję, że
spodobał wam się i pozostawicie po sobie komentarz :) Piszcie także,
czy taka długość jest dla was odpowiednia, jeśli nie zawsze mogę ją
zmodyfikować. Jeszcze raz chciałam podziękować za wszystkie ciepłe słowa
i słuszne uwagi pod prologiem. To dla mnie bardzo wiele znaczy. Co do
posta to daję sobie dziesięć dni na napisanie kolejnego rozdziału i tym
razem postaram się dotrzymać terminu. Jeśli chcecie, abym wpadła na waszego bloga po
prostu zostawcie link w komentarzu, w wolnej chwili na pewno zajrzę.
Kisses
-J